 |
| Dawne miasto. Gęsta, choć niezbyt wysoka zabudowa wzdłuż ulic. W małej ilości światła i powietrza dopatrywano się PRZYCZYNY WSZELKIEGO ZŁA... |
|
 |
| Przykładowa powojenna odbudowa. Kilka odtworzonych wzdłuż ulicy kamienic stoi po środku wielkiej, pustej przestrzeni na której "pływają" bloki z wielkiej płyty. Ciężko o lepszy kontrast pomiędzy "starym" i "nowym". Bloki mają światła i powietrza ile dusza zapragnie. Ale czy mieszka się w nich DOBRZE? |
|
"Na ulicach miast czai się zło:
uliczne wypadki,
uliczna przestępczość,
uliczne panienki."*
W połowie XX wieku moderniści wpadli więc na genialny w swej prostocie pomysł:
"- pozbądźmy się ulic, a pozbędziemy się także tych wszystkich nieszczęść".
Jako że eksterminacja była wtedy w modzie, pomysł się generalnie spodobał.
Winą za I i II wojnę światową, hiszpankę, kryzys oraz faszyzm obarczono gęstą, zwartą zabudowę wzdłuż ulic.
Brak światła, powietrza i otwartej przestrzeni uznano za największe zagrożenie dla ludzkości.
Podwórka-studnie i kamienice z bramami stały się zatem wrogami publicznymi numer 1.
Rozpoczęło się polowanie z nagonką.
Zniszczonych w czasie wojny dzielnic starano się nie odbudowywać w dawnym kształcie, a te które ocalały próbowano w miarę możliwości zburzyć.
Wyjątkowo atrakcyjnie dla urbanistów prezentowała się wtedy Polska, bo po wojnie wszystko już było właściwie pięknie wyburzone pod nową zabudowę.
Oczywiście przestępczość, prostytucja itd. nie wynikają z faktu istnienia ulic, lecz z ubóstwa ludzi je zamieszkujących.
Dawne strefy dziewiętnastowiecznej nędzy często są dzisiaj najmodniejszymi dzielnicami, w których żyje się świetnie (bogatym ludziom).
Nie trzeba było niczego burzyć. Wystarczyło wyremontować, zmniejszyć gęstość zaludnienia i dorzucić kilka luksusów jak choćby kanalizacja i czysta woda.
Tego moderniści nie brali pod uwagę.
I niestety wylali dziecko z kąpielą. Zamiast walczyć z ludzką niedolą, toczyli boje z zabytkowymi miastami, w rezultacie pośrednio doprowadzając do obecnego kryzysu metropolii.
Pozbawili nas czytelnego, klasycznego miasta z kamienicami, ulicami, placami.