środa, 12 marca 2014

KUPIŁEM GARGAMELA I CO DALEJ?




Dom Gargamela. Trochę kurna chata, a trochę zamek... całość wygląda swojsko...            obrazek: Smurfs Wiki
  



Każdy pewnie chciałby mieszkać w luksusowej willi albo apartamencie, ale może się zdarzyć, że los rzuci nas pod dach gargamela.
Ponieważ różne odmiany architektury disco-polo dominują na rynku nieruchomości, perspektywa zamieszkania w takim "cudzie" jest boleśnie realna. Może nas skusić niska cena, możemy też takie "coś" odziedziczyć, różnie to w życiu bywa.
Jeżeli zdarzy się już najgorsze, nie ma co panikować, do sytuacji należy podejść pragmatycznie i pozytywnie.
W końcu dom to dom.
Nawet najbardziej pokraczny daje dach nad głową.

Co warto wiedzieć o gargamelach?
Budownictwo gargamelowe dzieli się na trzy epoki:


1. Epoka wczesnego gargamela - lata siedemdziesiąte do czasów stanu wojennego.

Wczesny gargamel to właściwie taka zmutowana za czasów Gierka  "kostka" Gomułki.
Od klasycznej kostki odróżnia ją rozmach inwestycji i zdobień. W tym okresie lokalni inwestorzy i budowniczowie naśladowali style modernistyczne widziane w dużym mieście. Wczesny gargamel wygląda zatem jak mini blok, albo ośrodek wczasowy. Generalnie dużo pięter, "wczasowe" balkony na całość elewacji i tłuczone talerze na ścianach. Mile widziane "modernistyczne" skośne daszki z żelbetu.
Ta epoka ma wyjątkowy na tle późniejszych dokonań koloryt. Taki nowoczesno - przaśny.
Gargamele z tej epoki są w dość kiepskim stanie technicznym. Czas i fatalne wykonawstwo zrobiły swoje.

2. Epoka klasycznego gargamela - od połowy lat osiemdziesiątych do końca lat dziewięćdziesiątych.

Technologia budowy w tym czasie powoli pnie się w górę, najbardziej jednak zmienia się estetyka budynków. Modernistyczne aspiracje idą do kosza, nastał czas postmodernistycznego zachwytu nad historią.
Próbowano usilnie powrócić do architektury tradycyjnej. Naśladowano dwór polski, budownictwo wiktoriańskie. Stąd te wszystkie kolumny, łuczki i wieże. W skutek braku wiedzy i umiejętności efekt jest taki jakby weselna kapela wystawiała operę.
Uwaga! Ze względu na lata ciężkiego kryzysu w jakim egzemplarze z lat osiemdziesiątych powstawały, przy kupnie należy zachować szczególną ostrożność gdyż jest to budownictwo z materiałów zastępczych, niejednokrotnie wzniesione rękami amatorów.

3. Epoka późnego gargamela - początek pierwszej dekady XXI wieku.

Estetyka w zasadzie taka sama jak w epoce poprzedniej, teraz jednak nadszedł czas jakby-profesjonalizmu.
O ile wcześniej gargamele miały urok i wdzięk twórczości ludowo -naiwnej (krzywe ściany, ulepione w tynku i cegle detale) to po roku 2000 dominowały już masowe produkty z marketów budowlanych. A więc bardzo tanie tynki, morze plastiku i elementy z pseudo-metalo-plastyki. Oczywiście wszystkie te materiały były bardzo niskiej jakości, tak więc obecnie żre je rdza i grzyb.

Wejście Polski do Unii Europejskiej zakończyło w zasadzie epokę dominacji gargamela.
Teraz żyjemy w epoce postgargamelowej.
Gargamele nadal powstają, ale już w całkowicie zaawansowanych technologiach i zaczynają bardziej przypominać międzynarodowy styl nowobogacki  niż polską prowincję. A to już całkiem inna historia i całkiem inne problemy...

Jakie zatem gargamel stawia wyzwania przed nowym właścicielem (oprócz estetycznych oczywiście)?
Największym problemem jest niska jakość materiałów, wykonania oraz fatalna funkcjonalność.
Czyli każdy techniczny aspekt budownictwa.
Wszystko to się przekłada na jakość życia i koszty utrzymania.
Najprościej byłoby oczywiście dom przebudować. 

Powiedzmy sobie tutaj szczerze, że dla kogoś kto dysponuje dużymi środkami finansowymi gargamel nie jest oczywiście żadnym problemem, gdyż może zrobić z nim praktycznie wszystko. Nawet wyburzyć jak go zdenerwuje.
Co jednak robić gdy brak funduszy na kompletną przebudowę? Wtedy nie jest już tak różowo.
Proponujemy więc następujące "budżetowe" działania rozłożone na 4 sezony budowlane. Nie zrobią one z gargamela Taj Mahal, ale pomogą sprawić, żeby był prawie normalnym budynkiem.
Podział na lata powinien pozwolić sensownie rozłożyć wysiłek finansowy. Kolejność robót tak ustalono, żeby wszystko zrobić bez zbytecznego zamieszania:

1.  Rok pierwszy:
 - ocena stanu technicznego
Zanim cokolwiek zrobimy, należy wraz z konstruktorem ocenić stan techniczny budynku.
Jest to niezwykle ważne.Najlepiej byłoby to zrobić oczywiście przed zakupem. Może się bowiem okazać, że elementy budynku są w tak złym stanie, że wymagają natychmiastowej akcji naprawczej. A to przekreśla raczej szanse na niskie koszty i całą koncepcję taniego remontu.
Od oceny technicznej zależy, jaki zakres robót będzie faktycznie konieczny.
Jeżeli konstrukcja budynku nie wymaga przebudowy, można przejść od razu do następnego punktu.
- zmiana aranżacji wnętrz.
Ponieważ duże zmiany ze względów finansowych nie wchodzą w grę, prace muszą się ograniczyć do ścianek działowych. Jednak nawet takie niewielkie korekty mogą znacząco poprawić komfort mieszkania.
Wykonanie prac wewnętrznych w pierwszej kolejności umożliwi szybkie wprowadzenie się do budynku i uniknięcia bałaganu remontu w przyszłości.

2. Rok drugi - wymiana okien i drzwi zewnętrznych.
Okna to elementy które najszybciej starzeją się technologicznie. Postęp w dziedzinie izolacji termicznej jest tak duży, że w zasadzie już rozwiązania z przed 10 lat to zabytki.  Dodatkowo okna się "zużywają" - tracą z czasem szczelność. W starych budynkach okna stanowią więc z reguły najsłabszy element izolacyjności, ich wymiana przyniesie największe korzyści i od tego należy zacząć.

3. Rok trzeci - docieplenie dachu.
Dach to drugi newralgiczny element budynku. W gargamelach z reguły nie jest on właściwie zaizolowany przeciwwodnie i termicznie.Warto temu zaradzić dokładając lub wymieniając izolacje. Może się także okazać, że pokrycie dachu też jest już całkowicie zużyte. Dotyczyć to może zwłaszcza dachów z blachy i papy.

4. Rok czwarty - docieplenie elewacji.
Docieplenie elewacji to ostatni element proponowanego liftingu. Ważne jest żeby je wykonać po pracach związanych z dachem i oknami, w innym przypadku zniszczymy sobie tymi robotami nową elewację.
Przy wykonaniu docieplenia warto odkopać ściany fundamentowe i wprowadzić właściwą izolację przeciwwodną pionową, której w starych budynkach z reguły nie ma. Najtańszym dostępnym wykończeniem elewacji jest systemowy tynk cienkowarstwowy. Należy jednak zadbać, żeby rodzaj tynku był dostosowany do lokalnego mikroklimatu - inaczej szybko pokryją go grzyby i porosty co można obserwować na większości polskich blokowisk.

Zakres remontu rozpisanego na cztery lata to takie najskromniejsze minimum, które powinno zmniejszyć technologiczny dystans pomiędzy gargamelem a normalnym budynkiem.

Pozostaje kwestia samej architektury i ogólnej estetyki.
Tu niestety cudów nie ma. 

Nie da się tanim kosztem z pokraki zrobić ikony architektury.
Im szybciej inwestor to zrozumie tym lepiej (dla inwestora).

Najgorszą rzeczą jaka można zrobić, to próbować z gargamela zrobić super budynek, kosztem skromnych oszczędności.
Efekt może być taki, że pieniądze przepadną a dom będzie jeszcze paskudniejszy.

Szczególnie odradzam eksperymenty z jaskrawymi kolorami i błyszczącymi materiałami, które tylko podkreślą wady architektury.
Gargamel to duży, ciężki, nieforemny kloc o dziwacznym dachu. Parę wiader kolorowej farby tego nie zmieni. Rozumiem, że taki potworek może przytłaczać i inwestorzy chcą żeby był bardziej "wesoły".
Problem polega na tym, że gargamel już jest w pewien sposób "zabawny" i nie ma co robić z niego kompletnego clowna.

zdjecie: Wikipedia


Przy niskim budżecie rozsądne wyjście jest w zasadzie tylko jedno.
Należy próbować stonować agresywną formę gargamela i uczynić ją możliwie neutralną i niewidoczną.
Pięknie nie będzie ale może być normalnie (prawie).
Jak osiągnąć ten sukces bez ingerencji w architekturę budynku?

W tym celu oczywiście musimy się udać do sklepu z farbami, ale - uwaga -  należy stłumić w sobie naturalną preferencję do żywych kolorów. W grę wchodzą właściwie wyłącznie odcienie bieli.
Bardzo jasny kolor ujednolici nietypową bryłę budynku, stanie się ona lżejsza i mniej szokująca.
Gargamel sam w sobie jest tak mocną formą, że nie potrzebuje już żadnego koloru. Neutralna barwa zrównoważy szokującą formę (częściowo).
To samo dotyczy dachu. Najlepiej sprawdzą się tu szara blacha albo dachówka (nie błyszcząca) w kolorze naturalnym lub - a to niespodzianka -  szarym.

Warto dążyć do tego, aby zneutralizowany gargamel był tylko tłem dla pięknego ogrodu. Umiejętnie rozmieszczona zieleń może dodatkowo zasłonić niekorzystne aspekty domostwa i odciągać uwagę od jego gargamelowatości.
I jeszcze jedno. Żadnych "pomysłowych" detali.
Nowe wcielenie gargamela ma być skromne i ascetyczne - tak żeby wzrok się prześlizgiwał i nie zatrzymywał...

Tak piszę i piszę, i widzę, że aby coś z gargamela zrobić to trzeba się strasznie natrudzić.
Trochę mnie to zniechęca.
To może jednak wyburzyć?












1 komentarz: