wtorek, 10 czerwca 2014

ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ BUDYNKI, TAK SZYBKO JE OCIEPLAJĄ







Pewna znana mi lekarka (tak, tak, mówię o Tobie) zwykła mawiać, że w medycynie każdy ma swój cmentarzyk.
W architekturze jest niestety podobnie, choć na szczęście nie dosłownie. Nie mamy co prawda cmentarzyków (przynajmniej większość z nas, odpukać, tfu, tfu, solą przez ramię) ale mamy swoje ściany płaczu.
Nasze działania nie powodują zejścia pacjenta, tylko zejście urody budynku.
Dusimy delikwenta piętnastoma centymetrami styropianu, w oczy wstawiamy tanie okna PCV i po zabawie.
Jest zabytek i nie ma zabytku. Cały proces nazywa się fachowo termomodernizacją, potocznie "ociepleniem". 
Mało jest budynków które są w stanie przetrwać taki eksperyment bez uszczerbku na urodzie.
Nikt nie jest bez winy. I moje sumienie nie jest czyste.
Oczywiście mogę się wytłumaczyć, tak jak wszyscy:

 - Ja tylko wykonywałem rozkazy.
-  Nie do mnie należała decyzja.
-  Młody byłem, nie wiedziałem co czynię.

sobota, 7 czerwca 2014

SOCREALIZM JEST COOL





Jeżeli zobaczycie taki widok na horyzoncie, porzućcie wszelką nadzieję. A na pewno nie dyskutujcie z policją. Krajobraz kraju gdzie ludzie nic nie znaczą. Chyba, że są u władzy.                 źródło: DOMUS


Jest taki interesujący punkt widzenia, że jeżeli chcemy poznać prawdę o stosunkach społecznych panujących w danym kraju należy się przyjrzeć aktualnie panującym tendencjom w budownictwie.

Wystarczy tylko porównać oficjalną propagandę państwową z publiczną architekturą, aby szydło wyszło z wora.
Żeby nie szukać daleko, taki na przykład Putin, może kłamać ile wlezie, jak to Rosja dziarskim krokiem zdąża ku nowoczesności, prawom człowieka itd. bla, bla, bla.
Może ściskać do bólu dzieci przed kamerami, odwiedzać do znudzenia zakłady pracy, przecinać niezliczone wstęgi, a i tak architektura go zdradzi.
Architektura pokaże wszystkie ukryte cele i pragnienia despoty.
Bo, jak mawia Slavoj Žižek, "architektura nigdy nie kłamie".
W przeciwieństwie do Putina.
Tak więc nie słuchamy co Putin plecie, tylko patrzymy co buduje. A jest co oglądać.

czwartek, 1 maja 2014

NIESZCZĘSNE OGRODY DZIAŁKOWE






Ogrody działkowe w centrum Gdyni.                                                                            źródło: trojmiasto.gazeta.pl


Stasiuk w posłowiu do książki Filipa Springera "Wanna z kolumnadą" (ktoś, kto tego jeszcze nie czytał może mi się już nie kłaniać;-) napisał, że mimo wszystko tą całą polską rozpierduchę jednak jakoś tam lubi.
Zwyczajnie go to fascynuje. I chyba mocno inspiruje.
Strasznie mu zazdroszczę tej umiejętności przekucia porażenia zmysłów wzrokowych na jakieś pozytywne efekty. Choć jest to trochę chore.
U mnie kontakt z potknięciami polskiego krajobrazu kończy się z reguły niestety frustracją.

Frustracja tym bardziej rośnie, kiedy słyszę kiedy ktoś z pozycji naukowych tego bajzlu broni.
Zdarzyło się tak w audycji Polskiego Radia Współczesne życie działkowca (Rozmowy po zmroku/Dwójka) 

środa, 2 kwietnia 2014

NOWE ZAMKI





Cesarz Niemiec Wilhelm II....                                                                     źródło: Wikipedia



...i jego Cesarski Zamek w Poznaniu w latach świetności.                                                 źródło: Wikipedia



Kiedy dowiedziałem się, że Poznaniacy chcą odbudować swój lokalny Zamek Królewski, trochę się zdziwiłem.
Po co wydawać pieniądze na budowę zamku królewskiego, kiedy ma się już Zamek Cesarski?

Stolica Wielkopolski jest przecież szczęśliwym posiadaczem (jako jedyne miasto w Polsce) oficjalnej siedziby władcy o najwyższym feudalnym tytule (czyli Cesarza - pęknij z zazdrości Warszawo).
Jako, że ten Cesarski to wyższy level niż Królewski (w sumie to już najwyższy,) po co się cofać w tej grze w zamki?

czwartek, 20 marca 2014

ARCHITEKTURA BEZ ARCHITEKTÓW







Tradycyjne, skromne budownictwo przeszłości. Doskonałość utrwalana przez pokolenia.





Czy może istnieć dobra architektura bez architektów?

Oczywiście, że tak. 
Ludzkość  radziła sobie bez profesjonalnych budowniczych przez całe tysiąclecia z całkiem niezłymi rezultatami.
Jest nawet takie określenie:

 "wernakularna architektura [łac. vernaculus ‘ojczysty’,‘ rodzimy’, ‘domowy’], termin oznaczający architekturę zakorzenioną w tradycji lokalnej, tworzoną przez miejscowych, anonimowych budowniczych i rzemieślników, bez przygotowania akademickiego"*

środa, 12 marca 2014

KUPIŁEM GARGAMELA I CO DALEJ?




Dom Gargamela. Trochę kurna chata, a trochę zamek... całość wygląda swojsko...            obrazek: Smurfs Wiki
  



Każdy pewnie chciałby mieszkać w luksusowej willi albo apartamencie, ale może się zdarzyć, że los rzuci nas pod dach gargamela.
Ponieważ różne odmiany architektury disco-polo dominują na rynku nieruchomości, perspektywa zamieszkania w takim "cudzie" jest boleśnie realna. Może nas skusić niska cena, możemy też takie "coś" odziedziczyć, różnie to w życiu bywa.
Jeżeli zdarzy się już najgorsze, nie ma co panikować, do sytuacji należy podejść pragmatycznie i pozytywnie.
W końcu dom to dom.
Nawet najbardziej pokraczny daje dach nad głową.

Co warto wiedzieć o gargamelach?
Budownictwo gargamelowe dzieli się na trzy epoki:

środa, 5 marca 2014

GDZIE CI MĘŻCZYŹNI (I KOBIETY) ?


Na długości pół kilometra pojawił się jeden pieszy...




....ale szybko się schował.



Wiosna (prawie), niedziela, godz. 14.00, 10 stopni C - czyli ciepło (w miarę możliwości), bezchmurne niebo. Pozornie idealne warunki, żeby wyjść z domu i się trochę przewietrzyć. Jak widać na załączonych zdjęciach pozory jednak mylą.
Fotografie przedstawiają centrum jednego z niewielkich pomorskich miast. Ludność - 50 000 i stale rośnie.
Na podstawie załączonej dokumentacji można w to jednak wątpić, bo na ulicach nikogo nie ma. Dosłownie.
To co widać powyżej, to jeden z dwóch głównych, odnowionych ciągów pieszych w centrum Starego Miasta.
Ten drugi jest znacznie dłuższy i szerszy. Budynki są już całkiem okazałe, fontanny zabytki itd.
Spotkałam tam 5 osób.
O co chodzi?
Wszyscy jedzą obiad?

środa, 26 lutego 2014

ZŁOTA SPŁUCZKA WIKTORA PSZONKI







zdjęcie: http://4ubuk.blogspot.se/






A więc spłuczka.
Złota.
A w zasadzie to złota rura do spłuczki, bo sama spłuczka jednak chyba ceramiczna.
Typ - górnopłuk.
Wykonanie - 2010-2014 (?).
Zamówienie - indywidualne (albo modyfikowana castorama, tu wszystko jest możliwe... )

Ta toaleta to wprawdzie drobiazg w porównaniu z posiadłością byłego (?) prezydenta Ukrainy. Jak wszyscy wiemy, są tam miedzy innymi greckie ruiny, galeon i zoo. Europejski rozum tego nie obejmuje, więc skoncentrujmy się lepiej na tej łazience.

Jest to oczywiście klasyczny mega - turbo - kicz.

poniedziałek, 24 lutego 2014

ULICA KONTRA OSIEDLE






Dawne miasto. Gęsta, choć niezbyt wysoka zabudowa wzdłuż ulic.  W  małej ilości światła i powietrza dopatrywano się PRZYCZYNY WSZELKIEGO ZŁA...

 

Przykładowa powojenna odbudowa. Kilka odtworzonych wzdłuż ulicy kamienic stoi po środku wielkiej, pustej przestrzeni na której "pływają" bloki z wielkiej płyty. Ciężko o lepszy kontrast pomiędzy "starym" i "nowym". Bloki mają światła i powietrza ile dusza zapragnie. Ale czy mieszka się w nich DOBRZE?



"Na ulicach miast czai się zło:
uliczne wypadki,
uliczna przestępczość,
uliczne panienki."*

W połowie XX wieku moderniści wpadli więc na genialny w swej prostocie pomysł:

"- pozbądźmy się ulic, a pozbędziemy się także tych wszystkich nieszczęść".

Jako że eksterminacja była wtedy w modzie, pomysł się generalnie spodobał.
Winą za I i II wojnę światową, hiszpankę, kryzys oraz faszyzm obarczono gęstą, zwartą zabudowę wzdłuż ulic.
Brak światła, powietrza i otwartej przestrzeni uznano za największe zagrożenie dla ludzkości.
Podwórka-studnie i kamienice z bramami stały się zatem wrogami publicznymi numer 1.
Rozpoczęło się polowanie z nagonką.
Zniszczonych w czasie wojny dzielnic starano się nie odbudowywać w dawnym kształcie, a te które ocalały próbowano w miarę możliwości zburzyć.
Wyjątkowo atrakcyjnie dla urbanistów prezentowała się wtedy Polska, bo po wojnie wszystko już było właściwie pięknie wyburzone pod nową zabudowę.

Oczywiście przestępczość, prostytucja itd. nie wynikają z faktu istnienia ulic, lecz z ubóstwa ludzi je zamieszkujących.
Dawne strefy dziewiętnastowiecznej nędzy często są dzisiaj najmodniejszymi dzielnicami, w których żyje się świetnie (bogatym ludziom).
Nie trzeba było niczego burzyć. Wystarczyło wyremontować, zmniejszyć gęstość zaludnienia i dorzucić kilka luksusów jak choćby kanalizacja i czysta woda.
Tego moderniści nie brali pod uwagę.
I niestety wylali dziecko z kąpielą. Zamiast walczyć z ludzką niedolą, toczyli boje z zabytkowymi miastami, w rezultacie pośrednio doprowadzając do obecnego kryzysu metropolii.  Pozbawili nas czytelnego, klasycznego miasta z kamienicami, ulicami, placami.

czwartek, 20 lutego 2014

MAJSTER RZĄDZI





PROJEKTY SIĘ ZMIENIAJĄ... SZTUKA BUDOWLANA MIETKA JEST WIECZNA.





Na budowie domu występują następujące postacie:

Inwestor.
Architekt.
Konstruktor i inni projektanci branżowi.
Inspektor nadzoru inwestorskiego.
Kierownik budowy.
No i majster. Majster występuje w wielu różnych wariantach. Zdarzają się wybitni fachowcy i partacze. Jak w każdej dziedzinie.
My chcemy opisać jeden konkretny rodzaj. Nazwijmy go roboczo "Mietek".*

Można by zacząć od tego, jakie konkretne obowiązki należą do poszczególnych osób na budowie od strony formalnej, ale byłaby to strata czasu.
I tak o wszystkim decyduje Mietek.
Mietek nie zawraca sobie głowy głupimi przepisami, wiec i my nie traćmy energii.
Bo Mietek na budowie sprawuje władzę absolutną.

wtorek, 18 lutego 2014

JAK (NIE) OSZCZĘDZAĆ




Typowy polski krajobraz. Miało być pięknie, wyszło tak jak zwykle.



Budowę zaczyna się zazwyczaj z wielkim entuzjazmem oraz małą wiedzą.
Potem bywa różnie. 

Z reguły wiedza rośnie, ale niestety entuzjazm topnieje wraz z pieniędzmi na koncie.
Czasami jedno i drugie znika przed końcem budowy, a szkielet nieudanego zamierzania
straszy następne pokolenia.

Co robić aby do takiego dramatu nie doszło?
Przede wszystkim nie porywać się z motyką na słońce.

czwartek, 13 lutego 2014

KOT W DOMU




 Nie dajcie się nabrać na te piękne oczy. Nie wiecie co ten kot robi w rogu salonu kiedy się obrazi...   fot. Karolina K.M





Całkiem niedawno była taka moda, żeby na zdjęciach wnętrz widoczny był kot.
Śpiący, malowniczo zwinięty w kulkę albo biegnący (pewnie do miski).
Zawsze te obrazki studiowałam z największą uwagą, próbując rozstrzygnąć dylemat:
fotograf przyniósł żywe zwierze czy też atrapę?

Bo raczej małe szanse, żeby ten czworonóg mieszkał w fotografowanym lokalu na stałe.
Jeżeli jednak tak jest w istocie, chciałabym zobaczyć to wnętrze po pół roku...
Takie zestawienie: przed kotem i po kocie. Byłoby zabawnie...
Ale po kolei...
Po co w ogóle to zwierzę na zdjęciach?
W zamyśle dekoratorów "ustawiających" pomieszczenia do sesji fotograficznej kot ma ocieplić wnętrze i nadać mu domowego charakteru.
Domowy charakter?
Jest to oczywiście całkowita fikcja.

W rzeczywistości kot działa jak maszyna do patynowania wnętrz.

środa, 12 lutego 2014

ZAREKLAMOWANI









Dowiedziałem się ostatnio, że reklamy umieszczane na budynkach i przy ulicach są bardzo ładne.
Bo są kolorowe i wesołe. 
Jest ich przy tym tak dużo, że właściwie nie ma już więcej miejsca na nowe.
Proponuję zatem, abyśmy zaczęli obwieszać nimi nasze prywatne samochody, a później -
nasze prywatne osoby.

Uczestniczymy przecież wszyscy w wielkim marnotrawstwie.
Chodzimy i jeździmy zupełnie bez sensu i za darmo - z pracy, do pracy, do sklepu itd.
Powierzchnia reklamowa naszych ubrań się marnuje, a przecież moglibyśmy w tym czasie zarabiać.
Na plecach "karkówka w promocji", z przodu "wyprzedaż mebli" -  i biznes się kręci.

piątek, 7 lutego 2014

LOKALIZACJA, LOKALIZACJA I LOKALIZACJA




S.Bareja, "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?"   DROGA DO PRACY.     PAN PO LEWEJ MIESZKA W ŚWIETNEJ LOKALIZACJI. WSTAJE ZA PIĘTNAŚCIE TRZECIA, ŚNIADANIE JE NA KOLACJE I NAJDALEJ ZA PIĘTNAŚCIE SIÓDMA JEST W ROBOCIE. DLA WIELU Z NAS TO JUŻ NIE ŻART, TYLKO RZECZYWISTOŚĆ. CZĘSTO NIESTETY NA WŁASNE ŻYCZENIE.




Stary dowcip mówi, że na wartość nieruchomości składają się trzy czynniki:
lokalizacja,
lokalizacja,
i lokalizacja.

Powiedzmy sobie od razu, że w tym żarcie jest dużo prawdy.
Może nie sama prawda, bo to jednak uproszczenie, ale jest jej wystarczająco dużo, żeby dać nam trochę do myślenia.
Bo jak my, Polacy, wypadamy w świetle tego powiedzenia?

Trochę głupio, jesteśmy przecież mistrzami Europy w budowaniu na terenach zalewowych, zapalonymi fundatorami wielkich rezydencji na mini działkach, niepoprawnymi kupcami mieszkań zbudowanych w szczerym polu...
Jednym słowem, do takich abstrakcji jak "lokalizacja inwestycji" podchodzimy w naszym kraju bez zbędnych kompleksów i ceregieli.
Mamy przecież własną, ludową, słowiańską mądrość.

środa, 5 lutego 2014

PRESTIŻ




Z CYKLU ZRÓB TO SAM - "PRESTIŻOWA NAZWA". Połącz w losowy sposób wyrażenia z lewej strony z tymi z prawej. Z otrzymanych wariantów wybierz najbardziej dostojny. W ten sposób otrzymałeś nazwę Twojej inwestycji.





W poście Uwaga! Wizualizacja! pisałem ile zamieszania kolorowe obrazki robią w głowach zbyt
prostolinijnych nabywców nieruchomości.
Równie podstępna jest PRESTIŻOWA NAZWA.

W sprzyjających dla dewelopera okolicznościach amator mieszkania jest już wstępnie otumaniony powalającą wizualizacją. Zanim się więc otrząśnie z tego wrażenia, należy mu szybko podsunąć odpowiedni tytuł, który to wszystko ideowo opakuje i ostatecznie wyciągnie pieniądze z jego portfela.
I tu właśnie wchodzi na scenę PRESTIŻOWA NAZWA.
Powinna ona sprytnie zagrać na naszych ambicjach i kompleksach. Koniecznie musi być dostosowana do polskiej mentalności - a więc niech będzie trochę nadęta i taka bardziej pańska.
Żeby wszyscy wiedzieli, że my nie z chamstwa.

Może to być dla przykładu coś w stylu....no powiedzmy...:

sobota, 1 lutego 2014

BATORY





Batory w Gdyni 1969. Zdjęcie z wystawy.



Muzeum Miasta Gdyni przygotowało kolejną ciekawą ekspozycję:
TRANSATLANTYK. BATORY - POWITANIA, POŻEGNANIA.*
Na wystawie zgromadzono zdjęcia i pamiątki związane z dwoma naszymi najsłynniejszymi
transatlantykami - "Batory" i "Stefan Batory". Jeżeli ktoś tęskni za czasami, kiedy podróże miały posmak egzotyki, styl i luksusową oprawę, bezwzględnie powinien udać się do muzeum (wystawa czynna do 24 lutego).
Zgromadzone fotografie mają po około 40 - 50 lat i ukazują świat, jakiego już nie ma.
Berety z antenką, kapelusze, ortalionowe płaszcze... do tego eksportowane z USA "skrzydlate" samochody i zabytkowy sprzęt AGD. Łza się w oku kręci...

piątek, 31 stycznia 2014

SPREZZATURA








Włochy to kraj którego nie da się zrozumieć.

A na pewno nie da się tego zrobić bez pomocy samych Włochów...
Żeby w tym chaosie dostrzec ukryty porządek potrzebny jest kompetentny przewodnik.
Tubylec. Ktoś kto w tej paradoksalnej rzeczywistości czuje się jak ryba w wodzie.
I ktoś komu jednocześnie będzie się chciało cokolwiek tłumaczyć. Zatem - trudna sprawa.
Jednak nie beznadziejna jak się okazuje.
Przypadkowo trafiłem bowiem  na  "An Italian in Italy" ( autor - Beppe Severgnini - jest znanym dziennikarzem  "Corriere della Sera").
Przede wszystkim, książka rozbraja szczerością z jaką autor opisuje wszelkie niedomagania Włoch.
Nie ma tu żadnej propagandy sukcesu, aż nie chce się wierzyć, że była napisana z myślą o czytelniku zagranicznym, głównie chyba amerykańskim. Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby jakiś znany polski literat napisał książkę w tym duchu o Polsce dla turystów. Pozostaje zazdrościć Włochom dystansu i braku kompleksów.

sobota, 25 stycznia 2014

UWAGA! WIZUALIZACJA!






TYPOWA WIZUALIZACJA



TYPOWA REALIZACJA



NIEODLEGŁA PRZYSZŁOŚĆ




Kto z nas nie oglądał oszałamiających komputerowych wizji nowych budynków?


Jeśli o mnie chodzi to widziałem ich aż za dużo, zwłaszcza że sam je kiedyś robiłem.

Wszystkie wizualizacje wyglądają w zasadzie tak samo - lazurowe niebo, piękne wiosenne słońce o godzinie 14.00...

W oddali bujna puszcza, na jej tle nieskazitelnie eleganckie budynki.Z przodu chodniki i drogi z granitowej kostki z ławeczkami, latarniami, kwiatkami i wszystkim tym, co udało się jeszcze znaleźć w bibliotekach 3D.

No i ludzie.

Absurdalnie dużo radosnych przechodniów, wszyscy z rakietami tenisowymi. Powinny pojawić się też dzieci – najlepiej beztrosko pląsające na trawniku - to tak rozczula klientów... Na końcu samochody; nie za dużo, ot wystarczy jedno lub dwa Audi, najlepiej czerwone albo czarne, ładnie odcinające się na tle tynku i kamieni.

Problem polega na tym, że niestety nie da się zamieszkać w wizualizacji.